poniedziałek, 14 maja 2012

Ktoś poprawił mi humor i przypomniał sytuację z zeszłego tygodnia, którą z uwagi na pewne względy warto zapisać.
Któregoś wieczoru wracałyśmy z współlokatorką z biegania, jakieś dzieciaki siedziały na murku w krzakach i w głębi duszy czułam, że coś kombinują, ale na drugą stronę chodnika nie zeszłam. W pewnym momencie usłyszałam odliczanie... raz... dwa.. trzy... pac. Dostałam gałęzią po głowie, więc nie myśląc wykrzyczałam parę niecenzuralnych słów, dosadziłam do murka i inną gówniarzowi przywaliłam w łeb [taaaki ze mnie pedagog...] obrywając przy tym jeszcze kilka ciosów.
Współlokatorkę zamurowało... Wszyscy ludzie na ulicy automatycznie głowy w naszą stronę...
Cała sytuacja zaszła kilka metrów od stancji i ledwo zdążyłam rzucić kija a z drzwi wyszła przełożona.. Ufff.. bo bym na grochu w kaplicy klęczała..

Współlokatorka zdarzenie skomentowała jednym zdaniem: do pracy z dziećmi się nie nadajesz.


Jest mi cholerniee wstyd... 
Ale to nie ja, to PMS.

4 komentarze:

  1. Miałaś prawo się wściec. Dzieci są niestety wredne i okrutne i złośliwe i w ogóle. Nie jestem zaskoczona twoim wybuchem złości, prędzej czy później coś takiego musiało nastąpić. Dobrze że nikomu nie stała się większa krzywda. Przyznam że będąc na twoim miejscu, to bym tak się dziećmi zajęła że zostałyby z nich tylko mokre, czerwone plamy na chodniku.

    Z tą przełożoną miałaś sporo szczęścia :D Miejmy nadzieję że niczego się nie domyśliła i zadnych konsekwencji wyciągać nie będzie.

    A co do słów twojej współlokatorki - nie wiem czy to było odpowiednie określenie. Każdy czasem po prostu nie wytrzymuje...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci są wredne i okrutne i złośliwe, ale są tylko dziećmi i niektóre rzeczy nie do końca pojmują, więc jest w tym co nieco prawdy, że powinnam zachować się bardziej odpowiedzialnie, choćby ze względu na wiek :P

    Z drugiej strony nie każdy ma anielską cierpliwość :D

    jako tako, z samymi dzieciakami całe szczęście pracować nie zamierzam, ale współlokatorka po części miała rację, bo nauczyciela czy przedszkolanki ze mnie nie będzie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślisz że nie pojmują? Obserwując ludzi, w tym własnie dzieciory śmiem wierdzić że jeśli chodzi o rózne złośliwości, są bardziej rozgarnięte niż moznaby przypuszczać. Dzieci to zło i się ich boję - mimo wszystko wcale nie zaprzeczam że masz rację i chyba rozumiem twój punkt widzenia.

    A poza tym, czasami kazdemu puszczaja nerwy.

    To z kim będziesz pracowac? Z gimbusikami? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. dzieci nie są złe z natury, jeśli dzieje się coś niedobrego to znaczy, że tak wpłynęło na nie środowisko, którym się wychowały...

    Ja się bierę za pomoc osobom i rodzinom we wzmacnianiu lub odzyskiwaniu zdolności do funkcjonowania w społeczeństwie poprzez pełnienie odpowiednich ról społecznych oraz tworzenie warunków sprzyjających temu celowi.
    W sumie od małego do starszego.
    Będę zbawiać świat :D haha

    przy niesprzyjających warunkach sama będę zmuszona z tej pomocy korzystać... xD

    OdpowiedzUsuń