poniedziałek, 14 maja 2012

Upadam, wciąż upadam i długo lecę w dół...

Pamiętasz? Jakiś czas temu spytałaś czy wiem, że marnuję sobie życie.
Wtedy nie odpowiedziałam.
Teraz, po wpierdoleniu paczki cukierków, rycząc i wycierając cieknącą z ranienia krew, wiem, że miałaś rację.

2 komentarze:

  1. Widzę że jest tak źle... Z tymi cukierkami to było, minęło.

    Gdybyś kiedyś miała pracować z dziećmi czy w ogóle z ludźmi - portencjalny pracodawca ani one, nigdy nie mogą zobaczyć blizn - bo się przyczepią, nie wykręcisz się od pytań, a reakcje mogą być różne.

    Zawsze możesz nabawić się zakażenia - co z tego że zalewasz np. wodą utlenioną czy spitytusem, skoro i tak może się coś wdać? Słyszałam o przypadkach, które potem musiały jeździć do szpitala, żeby zachować rękę... Uważaj z tym, proszę.
    Jeśli nie lubisz szczypania przy zalewaniu ran, to polecam taki środek - Octanisept bodajże. Tego się używa w szpitalach, pomijając że ma świetne działanie odkażające to przyspiesza gojenie i w ogóle.

    Na pocieszenie powiem Ci że wczoraj też miałam ochotę sobie rozorać łapy. Wyszarpać mięso.

    Nie wiem jak brymi mj komentarzy, ale jak by co, upryedyam ye Ci nie opieprzam ani nic.

    OdpowiedzUsuń