sobota, 6 października 2012

Nie wytrzymałam. Po kilku tygodniowej abstynencji pękłam. W sumie od kilku dni to odwlekałam. Nie boli. Boli za słabo. Piszę. Bez sensu to piszę. Muszę zająć czymś palce. Świerzbią. Chcą ciąć dalej. Czuję, że nie czuję. Jestem taka beznadziejna. Beznadziejnie się ubieram. Mam okropne włosy. Jestem gruba, brzydka. Nikt mnie nie lubi. W sumie nie ma za co mnie lubić. Chciałabym się schować. Mieć czapkę niewidkę albo płaszcz Harrego.. Żeby nikt mnie nie widział. Wstydzę się siebie.
Miało być nowe miasto, nowi ludzie, nowe miejsca, nowe życie. Tymczasem miasto wydaje się być takie obce. Ogrom ludzi mnie przytłacza i utwierdza w poczuciu beznadziei. Poznałam kilka osób. Wszyscy mają chłopaków, robią w życiu coś fajnego, mają pasje. Ja mam nóż, który jest tępy i nawet porządnie nie umie zranić.
Użalam się. Użalam się. Użalam się. Trzeba mieć jakieś hobby, podobno.