poniedziałek, 31 października 2011

Artist: Dark Funeral
Album: Angelus Exuro Pro Eternus

My Funeral

 



"At the end of this long and lonely path,
All misery will be gone"

Down this long and twining road
I walk with heavy feet
My head sunk down below
I have made up my mind
It's time to end this life
Then peace I will find

Walking down to my funeral
The mortal sin...
Some might be sad
I'll die with a grin
Walking down to my funeral
It's time to die
When I leave this pathetic world
I will hold my head high

Angels are watching from above
As so does the evil ones
That lurks down below...

I am almost there - at my funeral

I reach the end of the twining road
I put a bullet in my gun, don't need to reload
Feel the cold steel to my head
It's time to pull the trigger
Soon I'll be dead

Now when I'm at my funeral
I feel so free
Some might be sad
I'll die with a grin
Now I'm at my funeral
I feel so free
The mortal sin...
Sin...

Angels and demons
Reach out for me
Kingdom's wide open,
But I walk away from - thee

As I walk away...

"For eternal in twilight I dwell"

Walking down to my funeral
The mortal sin...
Some might be sad
I'll die with a grin
Walking down to my funeral
It's time to die
When I leave this pathetic world
I will hold my head high

Hold my head high...

niedziela, 30 października 2011

Litania przeciw strachowi ("Diuna")

Frank Herbert


Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.

sobota, 29 października 2011

Słyszę wrzaski. Biegnę po schodach. Siostra płacze, krzyczy, że zabije go albo siebie. Zaczynam się drzeć. Wyciągam go siłą z jej pokoju. Mama.. mama też coś mówi, mówi, że nie warto, że mam się uspokoić.
On pieprzy, że to wszystko jego, że to on nas utrzymuje, że jak się nie podoba to mamy wypierdalać, że nie będzie utrzymywał 3 suk, że mamy się wziąć za robotę.
Drę się jak opętana, ledwo powstrzymuję się żeby nie przywalić mu w ryj.
Marzę o siekierze, kiju, czymkolwiek co pomoże go zabić, zatłuc, na wieczność.

[edit]

W ramach wyjaśnienia.
Dom - współwłasność.
Ojciec - renta, do utrzymania się groszem nie dokłada.
Przed 8.00 ojciec wparował do pokoju pieprząc o rozwodzie, "no powiedz, że się cieszysz, powiedz chujowi". Olałam, nie odezwałam się ani słowem, udawałam, że śpię.  
Godzinę później znowu przyleciał, "chcesz w ucho?, po co od rana łazisz po kuchni, teraz ja tam śpię. Wyniosłaś mi golonkę." i śmiech, który doprowadza mnie do szału.
Nie wytrzymałam, poleciała wiązanka... (To mnie dziwi najbardziej, normalnie [prawie] nie używam "takich" słów, przy nim nie mam żadnych ograniczeń.)
Patrząc jak na śmiecia powtórzył kilkakrotnie "A niby taka ładna i grzeczna..."
Usłyszał wypierda...
Wyszedł.

Godzinę temu z korytarza doszło "jadę do adwokata, zobaczymy co się z tego urodzi..."
Wsiadł w samochód.
Pojechał.

piątek, 28 października 2011

Kolejne kilka dni w domu...
Znowu ryczę, znowu bawię się ostrymi przedmiotami.
Sukinsyn Ojciec wrócił ze szpitala. 
Nic się nie zmieniło.
Nie wiem czy go nie doleczyli, nie wiem czy popija.
Tak czy inaczej chciałabym żeby zdechł.

Nie mogę się nawet wygadać.
Mama zawsze mówi, że ją obwiniam, że skoro nie umiem zaakceptować choroby to nie nadaję się do zawodu... Ale kurwa jego mać, naprawdę umiem, mogę, potrafię, jestem w stanie.
Wszyscy - tylko nie on.
Siostra trzasnęła drzwiami. Zapewne jest w podobnym nastroju.
Różnica między nami polega na tym, że ja nad sobą panuję (a przynajmniej staram się), nie okazuje publicznie (ekhm..) wściekłości, frustracji, tego jak mi cholernie źle.
Tylko czasami, po prostu nie wytrzymuję.

Był G. Pytał o co chodzi. Mogłam powiedzieć. Nie chciałam.
To nad czym teraz ryczysz Bohaterko od 7 boleści...?
Boisz się, że ludzie ocenią Cię przez pryzmat ojca, stwierdzą "jesteś identyczna" albo potraktują jak ofiarę losu...?
Może to kwestia braku zaufania...?

Nie wiem...
Ja po prostu chciałabym żeby ktoś przytulił.