Po 1,5 miesiąca wraca marnotrawna córka.
Z nowości:
- obroniłam się - yeah - stres zrobił ze mnie kompletną kretynkę -> na przyszłość nie marnować dwóch tygodni na naukę, nie ma w tym sensu
- dostałam się na mgr na lepszą uczelnię i do lepszego, cholernie drogiego miasta, więc jeśli nie przydzielą mi miejsca w akademiku dworzec główny jest mój -> i niech mi teraz ktokolwiek spróbuje wygarnąć, że przecież po TAKIEJ uczelni, w TAKIM mieście i TAKIM kierunku nic ze mnie nie będzie
- babcia jest w szpitalu - roponercze, wodonercze, bakteria coli we krwi i sepsa, kolejna bakteria niewiadomojaka... Na salę do niej wchodzi się w fartuchu ochronnym, rękawicach i masce...
Babcia nie chce jeść, prawie nie mówi, nie rusza się, nie rozpoznaje osób.
Nie radzę sobie... Nie potrafię, nie chcę pogodzić z tym, że ona umiera...
Tam wewnątrz
Wędrowała dusza
Która dawno upadła
Słysząc krzyki
Przerażonych myśli...
Wędrowała dusza
Która dawno upadła
Słysząc krzyki
Przerażonych myśli...
~ Lodowa Dusza
Gratulejszyns obrony! :D
OdpowiedzUsuńGratulejszyns dostania się na lepszą uczelnię! :D
I przykro, cholernie przykro mi z powodu twojej babci. Nie będę nic pieprzyć, bo zwyczajnie aż brak mi słów. Trzymaj Ty się jakoś i bądź dzielna.
Dziękuję.
OdpowiedzUsuń