Ojciec - od rana albo się nie odzywa albo burczy i ma pretensje o wszystko,
siostra - strzeliła focha *uj wie o co,
mama - jak zwykle zresztą wyżyła się na mnie,
więc ja - bogu ducha winna, idę się poćwiartować obojętnie jakim narzędziem ostrym.
Święta, hoł hoł, hoł.
Jestem zła na siebie że zajrzałam tu dopiero teraz. Weźże się nie ćwiatruj, proszę Cię. Nie rób sobie krzywdy, jeszcze będziesz miała jakieś zakażenie. Wiem że już niestety za późno na moje ględzenie i prośby. Z jednej strony Ci się nie dziwię że to robisz, bo jesteś człowiekiem wrażliwym. Z drugiej strony - przeciwna jestem takiemu działaniu. Jeśli sobie będziesz życzyła, mogę podsunąć Ci kilka pomysłów na uwolnienie paskudnych emocji - jak choćby pewien dziwny rodzaj aktywności fizycznej.
OdpowiedzUsuńCholernie mi przykro że masz takie paskudne święta, że się tak okropnie czujesz... ale cały czas mam nadzieję że jutro będzie jakoś lepiej, bardziej świątecznie...
A ja jestem na siebie zła, bo po tylu latach powinnam się już do mojej rodziny przyzwyczaić a dalej daję się wyprowadzać z równowagi :P Nie martw się, opanowałam się, dobra prawie, ale to i tak sukces. Poszłam łagodzić sytuację... a święta w gruncie rzeczy były całkiem niezłe.
UsuńPomysłów chętnie posłucham.
Ale wiesz, tak to jest z rodziną - to osoby najbliższe, więc p[rzyzwyczaić się wcale nie jest tak łatwo.
UsuńDobrze że się PRAWIE opanowałaś. To już coś ^^
Oo, to dobrze że święta jednak były w porządku.
A oto kilka pomysłów:
- można tłuc słoiki (tylko uważaj na oczy, najlepiej rzucać nimi o ścianę z oddali. To pomaga. Psycholodzy wolą deptanie baloników, ale ze szkłem jest bardziej dramatycznie xD)
- masz talent/ nie masz talentu, nieważne to. Zawsze możesz sobie namalować zaje*iście nasycony emocjami obrazek. Pełen rozmach, cała złość w farbki, pastelki itd.
- wór treningowy, wiadomo po co. Żadnego człowieka nie skrzywdzisz, a się wyładujesz.
- możesz obrócić złość w siłę do ćwiczeń. To też pomaga.
- postaraj się w wyobraźni całą sytuację zmienić tak, żeby ona była dla Ciebie niebywale zabawna.
- opisz gdzieś, na kartrce której nigdy nikt nie zobaczyy wszystko to co Cię męczy. To przynosi ulgę. Podobno.
- Zrób porządek w pokoju, tak żeby wszyscy pedanci tego świata poczuli się zawstydzeni.
- Idź się wykrzyczeć gdzieś.
- Pogadaj ze zwierzakami. Z własnym odbiciem. Z czymkolwiek co nie paple.
- Wybierz się w podróż tramwajem.
- Idź do ludzi, poprzebywaj z nimi, tak po prostu (to podobno działa, ale tylko na chwilę - potem wszystko wraca)
.... dobra, chyba zaczyna się moje ultrabezsensowne i nielogiczne zaćmienie mózgu. Dokończę jak uda mi się skupić.
Też prawda. Niby ich znasz, wiesz do czego są zdolni, a dalej reagujesz zbyt emocjonalnie.
UsuńTaak, choćby tyle "-", ale zawsze kawałek do przodu.
- taa, właśnie wyobraziłam sobie jak tłukę słoiki w zakonie :D a balony nawet gdzieś się dwa walają, jeden właśnie z zajęć na temat rozładowywania stresu czy agresji, wtedy go nie przebiłam,
- kiedyś się moim talentem pochwalę :D
- jak kiedyś zaopatrzę się w wór to będę próbować, ale wierzę, że wyżyć się pomaga,
- ćwiczenia czasem pomagają, czasem tylko odsuwają w czasie,
- pobawić wyobraźnią też się postaramy,
- z kartką spróbujemy,
- sprzątać mi się zdarza :P,
- z krzyczeniem może być problem,
- do rzeżuchy będę gadać albo do pacynki, o,
- jeździć uwielbiam...
- tu masz rację, na chwilę...
Bardzo Ci dziękuję.