Śniło mi się, że byłam na jakiejś terapii... Pamiętam ludzi, pomieszczenie, terapeutkę... Zawiozła mnie tam mama. Nie potrafię przypomnieć sobie z jakiego powodu.... Wiem, że z kimś stamtąd uciekłam...
W drodze na zajęcia opowiedziałam sen znajomej. W odpowiedzi usłyszałam: - Kto jak kto, ale Ty?!
Nie palę, nie piję, nie ćpam, nie jestem żadną ...holiczką, uśmiecham się, mówię tylko o tym o czym chcę powiedzieć, więc wydaje Ci się, że nie mam problemów, prawda?
Bo ludzie tacy właśnie są. Nie rozumieją. Im się tylko coś wydaje.
OdpowiedzUsuńMam bardzo podobnie jak Ty - z tą drobną różnicą że ja lubię czasem (często?) zażyć tego i owego -ale wiele osób o tym nie wie.
Po przeczytaniu tego... jest mi jeszcze smutniej. Ludzie, oni bywają tacy powierzchowni i przemądrzali...
*tuli tuli*
OdpowiedzUsuńA może to w Nas jest problem...?
To my nie mówimy albo odpychamy ludzi chcących pomóc...
A niestety nikt (albo prawie nikt) w myślach nie czyta...
Aczkolwiek już wyobrażam sobie sytuacje podczas, której mówię znajomej, słuchaj.. wycięłam dzisiaj sobie "hate" na biodrze...
Podejrzewam, że kopara by jej nieźle opadała :P xD
Problem? A może i w ludziach i w nas jednocześnie?
UsuńHmmm... wiesz, to zależy od człowieka któremu chcemy o swoich problemach opowiedzieć. No niestety, mało (gatunek na wymarciu) jest takich, którym można palnąć wszystko prosto z mostu a swojej szczęki nie będą przez godzinę zbierać z podłoża.
Niestety nawet na takich ludziach można się nieźle "przejechać"...
Oni nie rozumieją, że kiedy ktoś milczy, jest oziębły i oschły, to dlatego że być może tylko w ten sposób potrafi "wołać" o pomoc/zrozumienie. Nie rozumieją, że taki człowiek, być może już nie potrafi (w ich pojęciu) normalnie o czymś pogadać...
a może to przeze mnie Ci się to śniło :)
OdpowiedzUsuńNo tak, rzadko osoby z zewnatrz wiedza co sie z nami dzieje, dlatego tak smiesza mnie reportaze gdy cos sie stanie - ze ,,sasiedzi byli tacy normalni"
OdpowiedzUsuń