poniedziałek, 30 stycznia 2012

O 8:30 pielgrzymka na uczelnię. Zastanawiam się czy iść do łóżka i spróbować zasnąć czy oglądać kolejny odcinek... i położyć się po powrocie z seminarium. Wstałam o 16.00, zjadłam musli, posiedziałam na necie i jakież było moje zaskoczenie gdy spojrzałam na godzinę... Stanowczo za szybko zleciało. Tracę rachubę czasu, mylą mi się dni. Hm.. pomału muszę czytać do czwartkowego egzaminu. W sumie mogłam zaliczyć go w zeszłym tygodniu.. Ale byłam na tyle uparta, bo wszyscy mówili idź, więc nie poszłam, więc muszę iść.

Czuję się chyba trochę lepiej psychicznie. Po serii z cyklu zabij mnie, proszę i czemu do cholery ten nóż jest taki tępy tkwię w bliżej nieokreślonej obojętności.

Dobranoc.

1 komentarz:

  1. Nie kładź sie w dzień, przemęcz sie i połóż się wcześnie wieczorem, i nie siedź tyle przed kompem.

    OdpowiedzUsuń