Tydzień temu byłam na pogrzebie, na moim pierwszym pogrzebie kogokolwiek z rodziny. Otwarta, otoczona wiązankami trumna stała przed ołtarzem. Płaczący, ubrani na czarno ludzie modlili się o wieczne spoczywanie... Momentami oczy robiły się szklane, ale nie płakałam. Było mi tylko okropnie przykro.
Podeszłam do trumny. Dotknęłam dłoni. Była taka lodowata...
Po stypie wracałam na stancję. W pociągu puściły hamulce.. Stałam się centrum zainteresowania. Ryczałam przez całą drogę...
Wieczny odpoczynek racz mu dać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz