sobota, 29 października 2011

Słyszę wrzaski. Biegnę po schodach. Siostra płacze, krzyczy, że zabije go albo siebie. Zaczynam się drzeć. Wyciągam go siłą z jej pokoju. Mama.. mama też coś mówi, mówi, że nie warto, że mam się uspokoić.
On pieprzy, że to wszystko jego, że to on nas utrzymuje, że jak się nie podoba to mamy wypierdalać, że nie będzie utrzymywał 3 suk, że mamy się wziąć za robotę.
Drę się jak opętana, ledwo powstrzymuję się żeby nie przywalić mu w ryj.
Marzę o siekierze, kiju, czymkolwiek co pomoże go zabić, zatłuc, na wieczność.

[edit]

W ramach wyjaśnienia.
Dom - współwłasność.
Ojciec - renta, do utrzymania się groszem nie dokłada.

2 komentarze:

  1. I nie ma takiej możliwości żebyście Ty, twoja mama i siostra się od niego odcięły w jakikolwiek sposób?
    Matko... nie dziwię się że tak się czujesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie w tym problem, że nie bardzo...

    Ja z siostrą wyjedziemy,
    mama zostanie.

    OdpowiedzUsuń