piątek, 30 listopada 2012

Czas czasuje wyzwalając z siebie ekstazy czasu.


Pada deszcz, deszcz myśli, wywołuje ulewę wersów,
deszcz słów, burzę mózgów i burzę podtekstów.
Deszcz urojonych bezsensów gdy w sensie zagubiony.




Nienawidząc filozofii i zarazem ją lubiąc czekam na koniec świata.

8 komentarzy:

  1. I ja na ten koniec czekam.
    21.12 będę pisać sprawozdanie z końca świata ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę znaleźć dobrą miejscówkę i zrobić dużo popcornu na 21 grudnia. Idziesz ze mną?

    OdpowiedzUsuń
  3. Już trzy razy czekałam na koniec świata i poczułam się oszukana i dogłębnie urażona... więc nie będę się łudziła, że 21 będzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Komentarz się usunął.
      Jeszcze raz.

      Kiedyś (nie)chcący weszłam w dyskusję z Jehową i na jej pytanie czy nie chciałabym żeby świat był dobry i piękny stwierdziłam, że pewnie, czemu nie, ale to nie możliwe a poza tym w 2012 koniec świata.
      Kobieta z oburzoną miną, posługując się odpowiednim cytatem wyrecytowała, że tylko Bóg wie kiedy będzie koniec świata! :D

      Usuń
  4. A ja liczę na wkręta elektrowni.

    OdpowiedzUsuń