środa, 20 czerwca 2012

Ciężki czas. Zaliczenia, egzaminy, sesja, pisanie licencjatu za mną. W poniedziałek promotor podpisał stronę tytułową i praca poszła do plagiatu. Do tej pory nikt się do nie odezwał, więc chyba jest ok.
3 lipca obrona. Teraz tylko muszę ogarnąć zgoła 75 pytań...
Dostałam propozycję wyjazdu jako opiekun na koloniach. Niestety termin pokrył się z dniem obrony, więc z dodatkowej kasy i nowego doświadczenia nici.
W sobotę spotkałam się z niesamowitymi osobami. Były obce i dalekie a jednocześnie tak bliskie. Nie musiałam nic ukrywać, mogłam być po prostu sobą. Żałuję, że na co dzień nie mam nikogo takiego obok siebie.

Mam jeszcze tyle rzeczy do napisania...

Ale nie teraz.

Dobranoc.

3 komentarze:

  1. O rany, cholernie ciężko musiało być - jak to na studiach. Dobrze jednak że już prawie po i miejmy nadzieję że wszystko będzie ok.

    No i fajnie że w sobotę, spotkałaś się z ogarniętymi ludźmi :D Nie ma to jak pogadać z kimś kto rozumie, czyż nie? :D Weeee, cieszę się że spotkalas takich ludzi ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. też się cieszę, i w pewnym sensie z nadchodzącego konca studiów i z osób, które poznałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się że się cieszysz! :D
    Jakie plany na przyszłość?

    OdpowiedzUsuń