Ładniee :D Genialnie, zaiste. Coś takiego jest świetne. Ale masz zamiar tak dalej jeść? Bo ten jadłospis podobuje mię się niezwykle, normalnie wieje świeżością i chudzizną, że aż kości klekoczą :D Też tak chcę! :D
A tak w ogóle chciałam Cię zaprosić na mój trzystamiliardówdziewięćsetpięćdziesiątmilionówosiemnsetdwadzieściasiedem tysięcystosześććesiątydziewiąty blog :D Jak będziesz sobie zczyła bym podała adres nowy hasło dostępu (jeno dla wybrańców) to podam.
Miałam ochotę przeciągnąć, ale po godzinnej wewnętrznej walce z sobą i śniadaniem jednak zdecydowałam się je zjeść. :P W końcu jestem przeciwnikiem głodówek, o! :] I w sumie nie bardzo mogę, bo uczelnia wymaga ode mnie choć trochę myślenia, siłownia siły a na wegetację na razie nie mogę sobie pozwolić... W zmniejszeniu liczby napadów głodowanie też nie pomoże. (przemówiła mądrość...)
Dobra, bo wyszło jeszcze inaczej z tym hasłem :D Wróciłam na blogspota, więc tu nie potrzeba hasła. Tutaj wystarczy mi twój mail googlowy, na który wyślę Ci to takie blogspotowe coś (yyy link), i toto moje dzieło blogowe zapamięta Cię jako osobę mającą dostęp. W ogóle to ja dopiero dzisiaj ogarnęłam że na blogspocie można takie cuda robić! :D
To dobrze że zdecydowałaś się na jedzenie. Tak, masz rację - głodówki są złe i grożą napadami, chwilowymi utratami kontroli etc. I zgadzam się że na głodnego/wycieńczonego, to mózg nie pracuje jak należy, a na uczelni niestety to podstawa :D No i do tego ta siłownia - dobrze że na niej ćwiczysz, ale faktycznie, energii potrzeba. Ale dobrze że generalnie to wszystko jakoś ogarniasz i dajesz radę :D Oby tylko do przodu, hah hah ^^
zapodać maila? mooorelkaa@o2.pl (najwyżej potem wyedytuję :P)
ok, będę czekać na dostęp.
jak my wszystko dobrze wiemy :P szkoda, że z realizacją gorzej.. Siłownia fajna rzecz, a 2,50 za godzinę :D więc warto pochodzić. Dzięki :P do przodu! haha
Dziękujęęęęęęł LD Masz rację, lepiej ukry6wać takie rzcezy, ale wydawało mi się że mi podasz po prostu na pv na forum :D
Dodałam Cię do listy zacnych, ach najzacniejszych czytelników. A teraz adres, bo miałam przecież zmienić (juhuuuu! spamuję jak rasowe dziecięł neo! :D) http://schrodingers-katze.blogspot.com/
No ba, że wiemy. A co do realizacji, to faktycznie bywa różnie... ale dobra, wiosna idzie, trza się jakoś ogarnąć no nie? :D Masz rację, warto :D I rzeźbyć sylwetkę, rzeźbić... Ale to jest jakie fajne, człowiek wygląda po tym trochę jak grecki posąg.
No niestety nie posiadam gg, fb, nk, ani nic podobnego gdzie moznaby mnie złapać :D
Tak, wizja tego że trzeba będzie się odkrywać jest przerażająca. Ty masz dobrze że jak Mama Muminka wyglądasz, bo ja to jestem jak Buka. Ale pomyśl,że po ulicach będą popylać tłuste Migotki - jedyne pocieszenie na czarną godzinę.
Ładniee :D Genialnie, zaiste. Coś takiego jest świetne.
OdpowiedzUsuńAle masz zamiar tak dalej jeść? Bo ten jadłospis podobuje mię się niezwykle, normalnie wieje świeżością i chudzizną, że aż kości klekoczą :D Też tak chcę! :D
A tak w ogóle chciałam Cię zaprosić na mój trzystamiliardówdziewięćsetpięćdziesiątmilionówosiemnsetdwadzieściasiedem tysięcystosześććesiątydziewiąty blog :D
Jak będziesz sobie zczyła bym podała adres nowy hasło dostępu (jeno dla wybrańców) to podam.
Tak, o hasło ładnie poproszę.
OdpowiedzUsuńMiałam ochotę przeciągnąć, ale po godzinnej wewnętrznej walce z sobą i śniadaniem jednak zdecydowałam się je zjeść. :P
W końcu jestem przeciwnikiem głodówek, o! :]
I w sumie nie bardzo mogę, bo uczelnia wymaga ode mnie choć trochę myślenia, siłownia siły a na wegetację na razie nie mogę sobie pozwolić... W zmniejszeniu liczby napadów głodowanie też nie pomoże. (przemówiła mądrość...)
Dobra, bo wyszło jeszcze inaczej z tym hasłem :D Wróciłam na blogspota, więc tu nie potrzeba hasła. Tutaj wystarczy mi twój mail googlowy, na który wyślę Ci to takie blogspotowe coś (yyy link), i toto moje dzieło blogowe zapamięta Cię jako osobę mającą dostęp.
OdpowiedzUsuńW ogóle to ja dopiero dzisiaj ogarnęłam że na blogspocie można takie cuda robić! :D
To dobrze że zdecydowałaś się na jedzenie. Tak, masz rację - głodówki są złe i grożą napadami, chwilowymi utratami kontroli etc. I zgadzam się że na głodnego/wycieńczonego, to mózg nie pracuje jak należy, a na uczelni niestety to podstawa :D No i do tego ta siłownia - dobrze że na niej ćwiczysz, ale faktycznie, energii potrzeba. Ale dobrze że generalnie to wszystko jakoś ogarniasz i dajesz radę :D Oby tylko do przodu, hah hah ^^
zapodać maila?
OdpowiedzUsuńmooorelkaa@o2.pl
(najwyżej potem wyedytuję :P)
ok, będę czekać na dostęp.
jak my wszystko dobrze wiemy :P
szkoda, że z realizacją gorzej..
Siłownia fajna rzecz, a 2,50 za godzinę :D więc warto pochodzić.
Dzięki :P do przodu! haha
Dziękujęęęęęęł LD Masz rację, lepiej ukry6wać takie rzcezy, ale wydawało mi się że mi podasz po prostu na pv na forum :D
OdpowiedzUsuńDodałam Cię do listy zacnych, ach najzacniejszych czytelników.
A teraz adres, bo miałam przecież zmienić (juhuuuu! spamuję jak rasowe dziecięł neo! :D) http://schrodingers-katze.blogspot.com/
No ba, że wiemy. A co do realizacji, to faktycznie bywa różnie... ale dobra, wiosna idzie, trza się jakoś ogarnąć no nie? :D
Masz rację, warto :D I rzeźbyć sylwetkę, rzeźbić... Ale to jest jakie fajne, człowiek wygląda po tym trochę jak grecki posąg.
nie wiem kiedy będę na forum, innego kontaktu do Ciebie nie mam, więc wolałam w ten sposób :P
OdpowiedzUsuńOoo jaki zaszczyt xD :P
No, prawda niedługo trzeba będzie zrzucić płaszcze...
Haha, od greckiego posągu dzielą mnie lata świetlne. Wypisz, wymaluj Mama Muminka, o.
No niestety nie posiadam gg, fb, nk, ani nic podobnego gdzie moznaby mnie złapać :D
OdpowiedzUsuńTak, wizja tego że trzeba będzie się odkrywać jest przerażająca. Ty masz dobrze że jak Mama Muminka wyglądasz, bo ja to jestem jak Buka. Ale pomyśl,że po ulicach będą popylać tłuste Migotki - jedyne pocieszenie na czarną godzinę.
Chyba jesteś pierwszą, znaną mi osobą (nie licząc tych bez internetu), która nie jest zarejestrowana na jakimkolwiek portalu/komunikatorze. xD
OdpowiedzUsuńZawsze jakieś pocieszenie... [spojrzała na siebie] - nie, jednak marne za robotę trzeba się brać :P